Tak właśnie czułem się zaraz po przyjeździe i właściwie zostało mi to do dziś, ale od początku…
Ciężko mi jakoś zacząć, w końcu nie było mnie tu ho ho albo jeszcze dłużej.
W tym momencie znajduje się w miejscu, a raczej czasie, od którego wszystko zaczyna się już prostować i wydaje się iść w jak najbardziej odpowiednim kierunku.
Patrząc z perspektywy ostatniego miesiąca, żałuję, że nie chciało mi się odrobinkę wcześniej ruszyć dupy na miasto w poszukiwaniu pracy, w praktyce przez cały miesiąc poświęciłem na szukanie pracy może 2 dni ![]()
Kto mnie zna ten wie, kto nie zna niech się dowie, że zawsze byłem cholernym leniem, mamusia zrobiła czy załatwiła to czy tamto, ktoś gdzieś podwiózł, ktoś zrobił coś za mnie, coś znów udało mi się ominąć i takim sposobem z minimalnym własnym wkładem oraz cholernym szczęściem zawsze udawało mi się prześliznąć przez życie.
Tutaj jest tak samo, ale już odrobinę inaczej.
Fart jaki towarzyszył mi w życiu udało się zabrać ze sobą, niestety lenia także, jednak lenia coraz częściej udaje mi się chować w ciemny zakamarek i z fartem pod ręka odrabiam to, co przez ostatni miesiąc w raz z leniem zaprzepaściłem.
Zagłębiając się w szczegóły, zaraz po przyjeździe załatwiliśmy dwie najważniejsze sprawy – PPS i konto w banku.
Papierek z PPS przyszedł bardzo szybko, papierki z banku także, jednak do teraz nie udało nam się uzyskać dostępu do naszego konta przez Internet, z powodu niewiedzy i lenistwa oczywiście ![]()
Po kilku dniach postanowiliśmy wyjść na miasto i popytać o pracę, poroznosić CV itd., zadzwoniliśmy także do Della i umówiliśmy się na interview.
W dniu, kiedy wracaliśmy z dellowskiego interview, postanowiliśmy po drodze popytać o prace i udało się, w niewielkiej pizzerii, która później okazała się być międzynarodową siecią Papa John’s Pizza, ichniejszy manager wziął nas na próbę – Marysia czwartek, ja piątek, później ona sobota, a w niedziele mieliśmy się z nim spotkać i obgadać co dalej.
Niestety, nie udało się z nim spotkać i w tym miejscu zaczęliśmy się zastanawiać o chuj chodzi, Marysia złapała konkretnego doła, którego na szczęście udało mi się z niej wytępić kosztem doła, który dopadł mnie.
Ba, nie dół, a jebany kanion, przepaść przeokrutna, czeluść jakaś kurwysyńska, przez która miałem nie raz ochotę zapakować wszystko i wracać do domu, gdzie znów wszyscy będą robić wszystko za mnie, a ja będę siedział przed komputerem i jarał dwie paczki papierosów dziennie, martwiąc się tylko o to czy w Internecie znajda się nowe filmy, które będę mógł później obejrzeć na moim wielkim telewizorze wiszącym na ścianie przede mną.
Uff, przeszło mi…
Ale dziwne że w ogóle dopadło, zawsze radziłem sobie lepiej z dołkami, teraz już nie ważne, było, minęło.
Pomógł mi troszkę fakt ze Marysia dostała prace w Dellu, pomału nabrałem nowych sił i choć trwało to dość długo, postanowiłem zacząć działać.
Pizzerie sobie odpuściliśmy, pojawiła się w niej nowa managerka, która zamiast nas, zatrudniła swoją córeczkę, na szczęście wypłacili nam pieniądze za próbną pacę…
Zarejestrowałem się w agencji pracy Adecco, która jest obecnie moim pracodawcą, połaziłem także po mieście, poroznosiłem CV, z dobrym wynikiem przeszedłem testy w Adecco, na tyle dobrym że już w 4 dni po ichniejszym interview i testach, babeczka zadzwoniła do mnie z pytaniem czy jestem zainteresowany pracą w Sercom Solutions.
Może wyjaśnię jeszcze, na jakich zasadach się tu pracuje.
W Dellu po interview ktoś do Ciebie dzwoni lub tez nie, ale jeśli zadzwoni, obecnie już bez dodatkowych testów biorą z miejsca do pracy, a dokładniej podpisuje się z nimi kontrakt na określony czas.
Plus tego jest taki iż wiesz że masz prace i wiesz zawsze ile zarobisz, minus jest taki że nie płacą tam rewelacyjnie i obecnie najczęściej po jednym, czy dwóch kontraktach już u nich nie pracujesz bo bardziej opłaca im się wziąć kogoś nowego na Twoje miejsce.
Pracując jak ja z agencji jest odrobinę inaczej, Twoim pracodawcą jest agencja, nie firma gdzie faktycznie pracujesz.
Plusy tego są takie że łatwiej dostać po jakimś czasie umowę na stałe w jednej z firm z która współpracuje agencja, a także płacą odrobinę lepiej niż w Dellu.
Minusy są takie ze nigdy nie wiesz kiedy, jak długo, za ile i w jakiej firmie będziesz pracować, ale nie jest tak źle.
Chlopaki, którzy pracują w ten sposób od 2-3 miesięcy mówią że da się wyciągnąć 1100-1500 euro miesięcznie, co mnie powinno wystarczyć do realizacji planów.
Oczywiście nie mam zamiaru porzucić poszukiwań innej pracy, dobrze byloby dorwać coś stabilniejszego, jakaś knajpa, hotel, nie ważne co, nie ważne gdzie, byle praca była pewniejsza.
Dziś mogę już powiedzieć że wychodzimy na prostą i coraz żadziej sam zadaję sobie pytanie „jak to będzie” lub „jak damy rade”, wiem że damy radę, jest dobrze, a będzie już tylko lepiej…
poniedziałek 12 Marzec , 2007 o 07:19
Wreszcie coś napisałeś :- )
Jak macie oboje pracę to git.
Tylko takie pytanie, te 1100 – 1500 euro to jak u na s 1100 – 1500 zł czy jak 4400 – 6000 zł, no i czy to jest brutto czy netto ?
A tak by the way, nie ma Cię na jabberze od kąt wyleciałeś z naszego śmiesznego kraju.
poniedziałek 12 Marzec , 2007 o 08:21
Strusiu, te pieniazki to tak jak u nas 4400-6000zl, oczywiscie netto.
Wal na zielonawyspa@meebo.org, moze tak sie uda…
poniedziałek 12 Marzec , 2007 o 08:23
“żadko” updejtujesz stronke a jeszcze “żadziej” sie odzywasz…
wtorek 13 Marzec , 2007 o 01:00
a masz Skype’a ?
wtorek 13 Marzec , 2007 o 12:26
skype’a, oczywiscie: wolfi_pl
poniedziałek 26 Marzec , 2007 o 06:41
co tu dodac:) ciesze sie ,ze wam dobrze:)
caluje goraco buzi buzi buzi :*